Co robiłam przed Fajnymi Ogrodami, czyli kim jestem, żeby Ci mówić jak robić ogrody?

Fajne Ogrody nie są moją pierwszą własną firmą. W odróżnieniu, od wielu osób, których zawodowa działalność rozwinęła się na kanwie bloga, ja, zakładając Fajne Ogrody miałam już spory dorobek i doświadczenie w branży.

Blog był jedynie pomysłem na monotonność w okresie urlopu macierzyńskiego. Życie pisze jednak różne scenariusze i akurat u mnie „nieco się pokomplikowało”. Prywatne sprawy trzymam dla siebie, więc nie będę dzielić się z Tobą specjalnie szeroko „historią życia”. W każdym razie życie postawiło mnie przed koniecznością ograniczenia w zakresie czasu poświęcanego na pracę jak i zmiany trybu życia. I tu zaczyna się historia Fajnych Ogrodów. Nie o Fajnych Ogrodach jednak dziś będzie mowa ale o Gardenice.
A Gardenika (przez K) to moja pierwsza firma, którą założyłam mając 25 lat. Jednocześnie „robiłam” stacjonarne studia doktoranckie. Było istnym to szaleństwem. Dlaczego? Dlatego, że firma, dość szybko nabrała wiatru w żagle i roboty zrobiło się tyle, że zaczęłam pracować (w sezonie) nawet po 16 – 18 godzin na dobę. Bywało, że zdejmowałam gumiaki, leciałam na zajęcia do studentów, po czym na wielkim gazie wracałam „na robotę” a wieczorem jeszcze papiery. Trochę musiałam się na uczelni ukrywać ze skalą działań mojej firmy, bo przecież oczekiwano, że poświęcę się pracy naukowej 😛 Niemniej jednak obroniłam doktorat niemal w terminie. Niestety nie miałam czasu go świętować bo … był koniec czerwca, środek sezonu i kolejka zleceń na „ zakładkę”.

Od 5 minut jestem dr inż. 😀

Rok w którym broniłam doktorat to był w ogóle szalony rok. Skończyłam wtedy trzydzieści lat a moja firma „weszła” na pierwszą, dużą inwestycję publiczną w Warszawie. Wobec powyższego porzuciłam definitywnie drogę zawodową i całą swoją uwagę skierowałam na Gardenikę.

kurs projektowania ogrodu
Gardenika. Ekipa w akcji!

Gardenika zatrudniała na stałe dwie osoby oraz kilku do kilkunastu pracowników sezonowych. Często zatrudniałam wówczas studentów, unikałam pracowników z przypadku. Wielu „moich chłopaków” pracowało z nami co sezon. Dzięki temu jakość pracy i obsługa klienta była u mnie na wysokim poziomie. To zawsze była moja obsesja!
Gardenika świadczyła pełne spektrum usług w zakresie architektury krajobrazu. Projektowaliśmy i wykonywaliśmy ogrody, balkony i zieleń komercyjną. Prowadziliśmy pielęgnacje. Istotnym trzonem naszych działań były też inwentaryzacje zieleni. Jak więc widzisz była to profesjonalna firma działająca na trudnym, warszawskim rynku. Działaliśmy bez tzw. martwego sezonu bite 12 miesięcy w roku. Wiosną, latem i jesienią głównie realizacje. Zimą projekty i inwentaryzacje.

kurs projektowania ogrodu
Gardenika początki. W dolnym prawym rogu pierwsza firmowa bryka! W prawym górnym “Pani Gardenika” 😛 Lewy dolny – stolik roboczy – zwróć uwagę na dwie rzeczy: Nokia cegła i drzewka rozpięte na murze -nasza robota 😀

Jak widzisz nie mam zbyt wielu dobrych zdjęć – kompletnie nie znałam się wtedy na fotografii i nie miałam czasu dokumentować wyników prac jakoś specjalnie. To były inne czasy, jeszcze sprzed epoki blogowego boomu, Pinteresta czy Instagrama. Zdjęcia cykałam na potrzeby dokumentacji prac a moja strona www wyglądała jak koszmarek ?

projekt ogrodu
Kilkanaście do kilkudziesięciu (tak!) projektów rocznie. Nie pokazuję ich na blogu bo tam trafiają moje bieżące aktywności ale może kiedyś do nich sięgnę!

Gardenika praktycznie nie istnieje od siedmiu lat. Formalnie jakoś od sześciu lub pięciu – papiery mam zakopane na strychu i po prostu nie pamiętam kiedy tę działalność wyrejestrowałam. Tak. Firma którą widzisz na zdjęciach jest już przeszłością. Dlaczego? Bo popełniłam jeden błąd. Zasadniczy błąd. Nie zbudowałam struktury która zabezpieczyłaby firmę na wypadek mojej dłużej niedyspozycji. Ale wiesz … gdy jesteś na wznoszącej fali, w amoku zleceń, gdy „zdobywasz świat” to zupełnie nie myślisz co o takich rzeczach. A to błąd.
Jednocześnie to był najlepszy błąd w moim życiu. Zaraz Ci na napiszę dlaczego, ale jeszcze w dwóch słowach dokończę historię Gardeniki bo pewnie jesteś ciekawy: co się stało.

Nie mogę podzielić się z Tobą całą historią bo wplątane są w nią osoby, których prywatność chcę uszanować. W każdym razie zaszłam w ciąże. Samo w sobie nie jest to jakaś przeszkoda w działaniu firmy. Niestety ciąża okazała się zagrożona i okazało się, że na 7 miesięcy muszę położyć się do łóżka. I to nie tak jak część kobiet, że sobie może połazić. Ja musiałam leżeć jak placek. Ne dość tego i moje zdrowie zaczęło szwankować. Świat mi się wtedy zawalił. Musiałam oddawać zlecenia a miałam poważne kontrakty na kolejny sezon. Płakałam i oddawałam. Szczęście w nieszczęściu, że o ciąży (i jednocześnie o problemach) dowiedziałam się na początku grudnia. Było już po sezonie, nie było już pracowników sezonowych, nie było terenowej roboty rozgrzebanej bo już zamknęliśmy sezon wykonawczy w tamtym roku.

projekt ogrodu
Nasze ogrody <3

Myślałam, że szybko wrócę do wykonawstwa, że postawię firmę na nogi i znowu „będę zdobywać świat”. Jednak los miał dla mnie inny scenariusz i problemy zdrowotne mojej córki uziemiły mnie w domu. Znowu muszę pominąć ważne szczegóły ale nie to nie miejsce aby o tym pisać. Z czasem stało się jasne, że nie mogę działać w wykonawstwie, które jest wymaga dyspozycyjności, gdzie błąd może kosztować dziesiątki tysięcy złotych. Pamiętaj, że działałam z dość poważnymi zleceniami, a co za tym idzie obracałam sporą kasą. Jeśli nie dopilnujesz i padną rośliny za kilkanaście tysięcy (jak nie więcej) jest ból głowy. Oczywiście to nie jest tak, ze się nie da. Znam dziewczyny, które dzieciem „przy cycu” biegały po budowach. Ja jednak nie mogłam, a potem już nie chciałam TAK ŻYĆ.

projekt ogrodu
Nasza aranżacja wiosenna CH Wieleńska na bazie żywych kwiatów. Nikt tak wtedy nie robił ( w sensie żywe kwiaty w taki sposób).

Spędzać pół dnia w korkach (wtedy Warszawa nie miała jeszcze obwodnicy a ja czasem robotę po dwóch stronach miasta jednocześnie), pracować po kilkanaście godzin, wstawać bladym świtem, być ciągle pod komórką… listę można pisać w nieskończoność. Jak wiele kobiet szukałam sposobu na bycie z dzieckiem i działania zawodowe. W takich przypadkach sieć jest świetnym rozwiązaniem. I w kierunku netu zwróciła się moja uwaga. Miałam już wtedy bloga Fajne Ogrody na Bloggerze. Pisałam tam takie proste porady dla klientów, czasem opisywałam ogrody które zwiedziałam. Ale były to działania kompletnie z przypadku, zero zamysłu, celu, konsekwencji. Nie jest to jednak wpis o Fajnych Ogrodach ale o Gardenice, więc nie będę Ci opisywać jak ze skromnego blożka na Bloggerze zbudowałam silną markę i pracownie, która ma kontrakty na rok wprzód i odpłatną rezerwację miejsc.

Powiem tylko, że jak już napisałam, to co przydarzyło się Gardenice, w rozrachunku, wyszło mi na dobre. Nie zarabiam tych samych pieniędzy ale żyję spokojniej i na własnych zasadach. Gdy moja córka podrośnie być może wrócę do wykonawstwa. Wiele osób mnie na to namawia. Bo tak – jestem w tym dobra i kocham tę robotę. Na tę chwilę cieszę się wolnością i spokojem.

Taras
Balkon made by Gardenika bez mebli jeszcze. Do dziś takie donice kupisz w warszawskim Dombalu ale nie kupisz już mojego ulubionego Drewnochronu – kolor: stara pinia. To co jest teraz pod tą nazwą na rynku to nie to samo. Widzisz go na donicach właśnie. Robił z drewna cudo 🙂

Bardzo polubiłam działania w sieci. Ogromną przyjemność sprawia mi dzielenie się z innymi moją wiedzą i doświadczeniem. Nie jestem teoretykiem, babrałam się w ziemi przez kilka ładnych lat. Drugie tyle spędziłam przy kompie i nad deską kreślarską. Wiem, że ładny projekt nie gwarantuje fajnego ogrodu. Wiem, co zrobić aby ogród nie tylko wyglądał dobrze na papierze ale działał w praktyce. Wiem, co jest łatwe a co trudne w wykonaniu. Wiem co jest wykonalne dla laika a na co nie powinien się porywać, bo polegnie. Nie dość tego, na bazie mojej pracy na uczelni, wiem jak tę wiedzę przekazywać (mam nawet skończone podyplomowe studia pedagogiczne).

Dlatego właśnie ośmielam się mówić Ci i uczyć na moich kursach JAK ROBIĆ FAJNE OGRODY. Bo, mówiąc nieskromnie, jak się uczyć to od najlepszych!

 

Ps. Pisząc ten wpis spojrzałam co Google wyrzuca na hasło Gardenika. Jest tego sporo, ale nie są to moje strony ani firma. Jedyne moje ślady jakie mi wywaliło są TU i TU .

Pss. zastanawiasz się jak ja to wszystko (łącznie z podyplomowymi studiami i doktoratem) ogarnęłam w kilka lat? No to przecież piszę, że w końcu padłam!!! Tak serio … to wtedy przegięłam. Bo jeszcze nie wspomniałam że w tamtym czasie kupiłam i wykańczałam mój segment 🙂 Drugi raz nie wzięłabym tyle na siebie w tak krótkim czasie! I jak mi teraz ktoś mówi – ale Ty robisz dużo w sieci i pracownia – to ja tylko się uśmiecham pod nosem i myślę – żebyś Ty wiedział ile ja ROBIŁAM. Teraz to są, panie, wczasy 🙂

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Ogród przydomowy

7 komentarzy

  1. Agnieszka Gertner

    7 stycznia 2018 przy 11:44

    🙂 tak, fajny tekst. Bądź sobą, konsekwentnie. “Celebryci” kiedyś w końcu odpadną z wyścigu, zostaną specjaliści 🙂 Mam nadzieję. Powodzenia!

    Odpowiedz

  2. Natalia

    8 stycznia 2018 przy 00:58

    Piękny wpis, motywujący a zarazem pokazujący jak odpuścić kiedy trzeba:-)
    Pani Aniu obserwuję ten blog od roku do tego strony na fb, jest Pani wielką motywacją i takim przyjaznym autorytetem dla innych:-)
    Ja jestem gdzieś na wielkim, wielkim początku rozwoju siebie jako architekta krajobrazu bo świeżo po technikum ale całkowicie zakochanym w tym, stale inwestującym i szukającym miejsc i sytuacji żeby swoją miłość rozwijać… niełatwe bo człowiek ma swoje bariery a i zdarza się że tak młodych uważa się za nieodpowiednich do jakiegokolwiek kontaktu czy pracy, dlatego próbuje sama, powoli, takimi krokami abym to ja miał kontrolę. Dziękuję za Pani działalność:-)
    A gdyby tak przy okazji troszkę Panią zainspirować do tworzenia kilku wpisów czy prowadzeniu innych działań właśnie do tych co mają już jakieś pojęcie, jakiś cel ale nie wiedzą jak działać? Nie chodzi o gotową receptę bo takowej raczej nie ma, ale o skierowanie też kilku uwag dla trochę bardziej wtajemniczonych;-)

    Cieplusio pozdrawiam i dziękuję za to co Pani robi?

    Odpowiedz

    • Anna Sikora-Stachurska

      27 stycznia 2018 przy 08:42

      Hej Natalio, myślę o takim wpisie i na pewno coś napiszę … ale wiesz to jest tak, że dużo ludzi myśli, że są jakieś tajemne patenty, wiedza, sposoby i bardzo się rozczarowują (ba, nawet nie wierzą), gdy mówię, że do efektów dochodzi się … ciężką pracą. Po prostu. Że to nie dzieje się od ręki, że wymaga mnóstwa zaangażowania, czasu, pracy. Moja złota rada dla wszystkich którzy zaczynają: idź do dobrej firmy min. na kilka miesięcy nawet za darmo (jak się nie da inaczej) na staż czy do pracy i naucz się od kogoś fachu bo to co uczą w “szkołach” to jedno a życie to drugie. Praca od razu dla siebie to złudny skrót – będziesz wolniej się rozwijać, bo nie będziesz miała skąd brać wiedzę (wymyślnie koła na nowo). No i nie zależnie od tego czy będziesz tylko projektować czy nie KONIECZNIE LIŹNIJ WYKONAWSTWA = to wiele zmienia w podejściu do projektowania i czyni cie lepszym projektantem, robisz projekty i ogrody, które działają za co cenią Cie klienci i polecają Twoje usługi.

      Odpowiedz

      • Natalia

        15 lutego 2018 przy 19:24

        Bardzo dziękuję za odpowiedź, to chyba jest jedna z bardziej przyjemnych sytuacji w Pani działaniach – kontakt z czytelnikami/użytkownikami, nami po prostu. Póki co działam przy wykonawstwie, faktycznie świetna sprawa bo żeby wiedzieć co robić to chyba faktycznie trzeba zacząć od przysłowiowego zamiatania podłogi ;). Jeszcze pomyślę o właśnie tych praktykach czy czymkolwiek w dobrym biurze. Ale na wpis i tak się ucieszę;)

        Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję 😉

        Odpowiedz

  3. Delta-Bud

    12 stycznia 2018 przy 09:24

    Super wpis, bardzo motywujący 🙂 Myślę, że wiele osób może się z niego po prostu nauczyć wielu kwestii Życzę wszystkiego co najlepsze w 2018 roku 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Wiosenna łąka kwietna z kwiatów cebulowych. Część 1.

Łąka kwietna najczęściej kojarzy się roślinami jednorocznymi, ewentualnie z nasadzeni…