Castello Miramare. VLOG.

castello miramare

Jechałam tam skuszona wizją pełnych kwiatów, tarasowych ogrodów schodzących malowniczo ku Zatoce Triesteńskiej. Według Wikipedii, Castello Miramare, to jedno z miejsc odwiedzanych najczęściej przez turystów we Włoszech. Google aż pęka od kolorowych fotek pełnych kwiecia i szemrzących fontann. Nie dość, że położone super malowniczo, to jeszcze te ogrody. No raj! Miało być, jak sami widzicie poniżej, tak pięknie…A wyszło?

 

castello miramare
archiwalne zdjęcie za : blog.sadesign.it

No cóż wyszło troszkę jak zwykle. Bo niestety okazało się, że pięknych ogrodów nie ma. A dokładnie są w trakcie jakiejś kompletnej renowacji i przebudowy. Zamiast ogrodów totalna rozpierdziocha! Zamiast kwiatowych parterów sucha trawa i dogrywający bukszpanowy ornament. Do tego fontanny bez wody i robocze płoty zasłaniające miejsca budowy i konserwacji. Yeah! Czy muszę dodawać, że nie było o tym żadnej informacji na tzw. www czy gdziekolwiek…
Na szczęście, na otarcie łez zostały mi piękne widoki. Naprawdę zapierające dech w piersi. Także park jako taki, mimo prowadzonych prac, okazał się fajnym, dość egzotycznym miejscem pełnym oryginalnych roślin, kipiącym bujną zielenią. Co chwila natykałam się też na piękne widoki na zatokę, przystań i górujący nad nimi zameczek. Tak więc wizytę, mimo pewnego poczucia rozczarowania, uznaję za bardzo udaną, a samo miejsce za absolutnie godne polecenia.
Nie jest to jakiś mega antyk. Ba! Jak na włoskie warunki to kompletny młodzik, małolat. Zameczek wraz z otaczającym go parkiem zbudowano bowiem w XIX wieku dla Maksymiliana Habsburga i jego żony na fali modnego, wówczas, neogotyckiego nurtu. Cukierkowy (może nieco za bardzo? ) zameczek zlokalizowano na wysuniętym w morze cyplu. Otacza go ponad dwudziesto hektarowy park. Park składa się z kilku części. Przy zameczku mamy bardzo formalny dziedziniec z fontanną, dalej ukłon w stronę klasycznego, renesansowego układu włoskiej willi, czyli ogród rozlokowany na tarasach schodzących ku malowniczej zatoczce z przystanią. Sporą część ogrodu zajmuje naturalna, część krajobrazowa poprzeplatana siatką ścieżek z zacisznymi polankami i placykami. Pełno tu ciekawych gatunków roślin, które Maksymilian ponoć przywoził je do Castello ze swoich licznych morskich podróży, Całkowicie zrujnowana jest, o czym już pisałam, część parterowa (partery kwiatowe) przy parkowej kawiarni. Straszna szkoda bo widok musiał być fantastyczny.
Castello Miramare leży na popularnym wśród Polaków szlaku `na Chorwację` co chwila gdzieś słyszałam język polski. Ponieważ często tam, jak widać zajeżdżamy, na koniec garść informacji praktycznych. Żeby zobaczyć Castello Miramare zjeżdżacie zjazdem na Monfalcone Est z autostrady A4 i kierujecie się na Triest. Przy okazji podziwiacie cudną panoramę Triestu i Zatoki! Zjazd do samego zameczku jest dobrze oznaczony. Przy obiekcie są parkingi płatne i bezpłatne. Te pierwsze bliżej wejścia do zameczku. My korzystaliśmy z bezpłatnych decydując się dojść nieco dalej. Wejście do parku jest w tej chwili darmowe. Nie wiem niestety jak z zameczkiem, gdyż nie wchodziliśmy. Moja córka, mimo, że ma pięć lat, w takich dużych obiektach podróżuje wózkiem spacerowym. Polecam tę metodę jeśli chcecie zobaczyć całość, gdyż chodzenia jest bardzo dużo. To upraszcza wiele spraw logistyczno – kondycyjno – marudzeniowych. W efekcie Mała kocha zwiedzać parki, bo to jedyna okazja do pojeżdżenia jeszcze takim pojazdem (toż nie mam złudzeń że nęci ją historyczna architektura krajobrazu). Miejcie jednak na uwadze, że są obiekty, gdzie wózków nie wpuszczają ale o tym innym razem, bo taką sytuację też mieliśmy. Jeśli chodzi o jedzenie to nie polecam okolicznych knajpek. Typowo nastawione na zysk. Nie mają nic wspólnego z prawdziwą włoską kuchnią i gościnnością. Mało, niesmacznie lub/i bardzo drogo. Gdyby nie to, że dziecko `umierało` z głodu właśnie tam i teraz omijałabym je szerokim łukiem. Znam Włochy na tyle, że potrafię odróżnić `dobre` miejsca od `złych`, ale o tym też może innym razem coś napiszę. Tak więc jeśli chodzi o Castello Miramare weźcie kanapki lub zajrzyjcie w mniej turystyczne miejsce, ewentualnie jedźcie do Triestu, który jest już bardzo blisko.
Reasumując Castello Miramare, mimo `rozpierdziochy` i kulinarnych niedogodności polecam zdecydowanie. Choćby ze względu na magiczne widoki zdecydowanie warto zajrzeć tam jeśli zdarzy się taka okazja! Jeśli zaś chodzi o ogród to obecnie najfajniejsza część to ogród tarasowy przy przystani który w pełnej krasie możecie podziwiać na filmie!

Podoba Ci się ten wpis? Polub, udostępnij wpis, podaj dalej 🙂

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Ogrody historyczne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Die Garten Tulln. Ekologiczne ogrody pokazowe w Austrii.

Twórcy ogrodów pokazowych w Tulln (Die Garten Tulln) postawili sobie dwa główne cele:…