Ogródek bez chemii. Mój artykuł w MiniLo i Aniela.

minilo i aniela

Jakiś czas temu miałam przyjemność zaprezentować Wam, na łamach bloga, świetny kwartalnik edukacji ekologicznej `MiniLo i Aniela`. Tym razem idę o krok dalej rekomendując Wam artykuł mojego autorstwa zatytułowany `Ogródek bez chemii`, który ukazał się w ostatnim wydaniu kwartalnika.

Od kiedy zostałam mamą i okazało się, że moja córka jest silnym alergikiem, zainteresowałam się bliżej tzw. ekologią. Mam tu głównie na myśli eliminację chemii z domu i ogrodu na rzecz naturalnych patentów i środków. Od dwóch lat wyeliminowaliśmy z domu, z jednym w zasadzie wyjątkiem płynu do mycia sedesu, chemiczne środki do czyszczenia. Zastąpiliśmy je octem, sodą, gorącą wodą i ich mieszankami. Obawiałam się, że metody te będą mniej skuteczne lub bardziej czasochłonne. Nic bardziej mylnego.
Natomiast mój zwrot ku ekologii w ogrodzie ma znacznie dłuższą historię. Moja mama prawie nigdy nie stosowała chemii w naszym ogrodzie. Ja również rzadko ją polecam. Są jednak sytuacje w których bez chemii się nie da. Nie jestem eko-terrorystką. Staram się wyważyć te sprawy. To jednak temat na odrębny wpis. Chcę powiedzieć jedynie, że chemia to jest wg mnie pewna ostateczność. Zawsze najpierw warto spróbować łagodniejszych metod. Do takich należą naturalne środki ochrony roślin, które prezentuję w artykule `Ogródek bez chemii`. Możemy je wyprodukować samodzielnie minimalnym nakładem czasu i pracy. Składniki są darmowe i często rosną w ogrodzie lub na łące jak choćby pokrzywa czy rumianek.

minilo i aniela

Przygotowując artykuł dla MiniLo i Aniela postanowiłam zaproponować najprostsze, ze znanych mi receptur tak, aby dzieci mogły je wykonać same, lub w przypadku maluchów, z pomocą dorosłych.

 

Również składniki do wykonania preparatów są absolutnie popularne i łatwo dostępne. Pamiętajmy, że to kwartalnik dedykowany również ekoedukatorom i pedagogom. Mam nadzieję, że moje propozycje okażą się przydatne w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Jeśli sięgniecie po MiniLo i Aniela, Waszą uwagę chciałam zwrócić także na artykuł znajdujący się na 53 stronie zatytułowany `W moim małym ogródeczku` autorstwa Urszuli Frankiewicz. Traktuje on o idei tworzenia ogródków edukacyjnych przy szkołach i przedszkolach. Bardzo fajny tekst i idea warta popularyzacji. W mojej opinii kontakt z naturą, z ogrodnictwem, z roślinami, nauka ich uprawy i pielęgnacji, obserwowanie procesów wzrostu i rozwoju, są bezcenne w procesie edukacji naszych dzieciaków.

Kwartalnik MiniLo i Aniela kupicie w salonach Empik oraz wybranych sklepach z żywnością ekologiczną. Można go także zamówić na stronie internetowej Kwartalnika.

 

Podoba Ci się ten wpis? Polub, udostępnij wpis, podaj dalej 🙂

 

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Multimedia

Jeden komentarz

  1. Marika

    12 maja 2015 przy 19:42

    Bardzo mądra z Ciebie kobieta- da się uprawiać warzywa bez chemii. Patrząc logicznie- kiedyś nie słyszeli o nawozach sztucznych a warzywa hodowali 😉 I to jakie warzywa. Nie mówię tylko o wyglądzie ale o smaku również. Pamiętam ogródek u mojej babci na wsi w okolicach Rzeszowa. Pamiętam smak kalarepy, ogórków. Może nie były imponująco wielkie, były nieforemne i powyginane czasami ale jak smakowały 🙂 Można było jeść praktycznie prosto z grządki. I nigdy nie zdarzyło się, żeby mnie po nich żołądek bolał. Czytam coraz więcej na temat naturalnych sposobów nawożenia gleby np tutaj . I jestem coraz bardziej przekonana, że warto w taki sposób działać by mieć i zdrowe warzywa i owoce no i swoje zdrowie w lepszej kondycji 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Wiosenna łąka kwietna z kwiatów cebulowych. Część 1.

Łąka kwietna najczęściej kojarzy się roślinami jednorocznymi, ewentualnie z nasadzeni…