10 rzeczy które oszpecą twój ogród.

ogród

Jak niedawno pisałam generalnie, w pracy, kieruję się zasadą nie ładne co ładne ale co się komu podoba. Jednak nawet moja duża elastyczność ma swoje granice i mam swoją czarną listę ogrodowych koszmarków. Przed wami 10 rzeczy które moim subiektywnym zdaniem są w stanie popsuć każdy ogród.

 

1. Obrzeże rabatowe plastikowa falbanka.

Szczyt prowizorki i tandety. Nie dość że po prostu jest nietrwałe i nie nadaje się do kontaktów z kosiarką, to jeszcze obleśne z wyglądu. Na myśl przywodzi mi PGR-owskie klimaty mojego dzieciństwa w PRL. Zepsuje każdy ogródek, każdą najpiękniejszą rabatę. Maksymalną nienawiścią darzę wersję w kolorze intensywna zieleń hmm… butelkowa? Szukasz dobrych sposobów na odgrodzenie rabaty od trawnika zerknij TUTAJ.

2. Bonzajki, bonsai, czy raczej a`la bonsai.

Jest w Polsce bardzo niewiele miejsc które oferują możebne z wyglądu drzewka strzyżone w stylistyce bonsai. Z pełną świadomością używam sformułowania a`la bonsai, gdyż prawdziwe bonsai to sztuka kształtowania miniaturowych drzewek, która zajmuje dziesiątki lat i często jedno drzewko bonsai jest kształtowane przez kilka pokoleń ogrodników. Tak więc to co powszechnie określamy jako bonzajki w praktyce nawet kolo prawdziwego bonsai nie stało i co więcej w ogóle tej formy nie przypomina. O dreszcze obrzydzenia przyprawiają mnie pokraczne formy uzyskiwane w skutek nieumiejętnego strzyżenia.

ogródSzczyt obrzydzenia – długie, sterczące, cienkie, ogołocone pędy z kulkami zielonego na końcach. Pamiętajcie – aby bonzajek wyglądał dobrze, nie śmiesznie, musi mieć wiek, masę, grube pędy i dość zwartą strukturę. Innymi słowy musi być przypakowany. Znaczy to też tyle, że musi kosztować i to sporo żeby było z czym do ludzi. Kosztuje bo jego kształtowanie i doprowadzeni do możebnej formy zajmuje ładnych kilka, a nawet kilkadziesiąt lat. Więc albo wywalcie odpowiednią kasę albo odpuście, bo nie ma nic gorszego jak bidne półśrodki, a niestety większość bonzajek w powszechnej sprzedaży należy do tej smutnej kategorii.

3. Kolorowa kora – nigdy nie zrozumiem tego.

Oszpeci każdy ogród. Nie mam racjonalnego argumentu na nie. Po prostu subiektywnie uważam za straszną wiochę, choć nie powiem, wdziałam i w Europie i to na publicznym skwerze, żeby nie było. Mnie to jednak nadal nie przekonuje. Krasnale ogrodowe to przy kolorowej korze Mały Miki.

4. Skalniak w formie kopiec vel kurhan.

Nie o to chodzi mili moi w skalniku. Co by się nie powielać, zainteresowanych tym, co uważam za fajny skalniak i dlaczego kurhankom mówię niet odsyłam do moich wpisów skalniakowych TUTAJTUTAJ.

5. Ludwiki, czyli barokko – kokko w ogrodach przydomowych.

Od ozdobnych tralek w tarasowych balustradach, poprzez gipsowe fontanny i kupidyny, po donice w formie barkowych waz. Najlepiej w oczojebnej bieli i najlepiej bez jakiegokolwiek związku ze stylistyką ogrodu. Tuż po słynnym roku `89 Polacy na różne sposoby próbowali odbić sobie lata izolacji i ograniczonych możliwości.

ogródStyl tzw. Dynastii wtargnął przebojem na salony wiejskie i miejskie i niestety pozostał w mentalności niektórych do dziś. Ma to odzwierciedlenie w często stosowanej, tandetnej stylistyce naśladującej rezydencjonalny styl. Jednak żeby coś naśladować, trzeba mieć pojęcie o oryginale, w przeciwnym razie uzyskujemy co najwyżej efekt śmieszności. Bo nie ma jak rokokowa fontanna od frontu i kury od tyłu. Niestety nie wszystko, wszędzie i nie zawsze pasuje. A ludwiki po prostu nie pasują do konwencji zwykłego, przydomowego ogrodu przeciętnego Polaka.

6. Zabezpieczenia i zasieki wszelakie przed psami.

Ogród gdzie jest wolno biegający pies lub psy, a zwłaszcza duże wymaga specjalnej aranżacji. Nie ma nic gorszego niż wstawianie nieskończonej ilości płotków, siatek i zastawek które chronią nawet pojedyncze rośliny. Nie tędy droga. Na pogodzenie ogrodu z psem tak, aby uniknąć efektu slamsów Bangladeszu, są sposoby i triki,. To zawsze jest kompromis, ale nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Zresztą najczęściej okazuje się że nie mamy ciastka tylko zakalec.

7. Żwirek Biała Marianna i inne śnieżnobiałe żwirki.

Uważam, że czysto biały żwirek wygląda dobrze w bardzo niewielu aranżacjach. Tak naprawdę sprawdza się w zestawieniu z głęboką zielenią np. bukszpanu, cisa. Nie mam nic przeciwko jasnym żwirkom, ale śnieżna biel jest trudna do ogrania. Łatwo przekroczyć granicę tandety. Do tego śnieżnobiały żwirek wymaga systematycznej konserwacji. W przeciwnym razie mamy Brudną Mariannę. Zdecydowanie lepiej użyć jasnej palety beżu która dobrze wygląda niemal z każdym rodzajem nasadzeń.

8. Plastikowe, marektowe płotki, czyli coś spod znaku zielona falbanka.

Jeśli masz zrobić płotek zrób go z drewna lub metalu. To szlachetne, tradycyjny ogrodowe materiały. Pamiętaj, że wrogiem każdego ogrodu jest chaos, lub jego wrażenie. Nic tak nie zagwarantuje ci poczucia chaosu jak cudaczne, najlepiej białe plotki. Możesz je okrasić zieloną falbanką.

ogród

9. Solarne lampki marketowe made in China.

Trzeba się dużo naszukać, żeby znaleźć fajne lampki solarne do ogrodu. Większość oferowanych w marketach i w sieci to dramat. Dramat z dwóch powodów. Po pierwsze świeci to to najczęściej upiornym, zimnym światłem które samo w sobie źle wygląda. Po drugie stoi to to na rabacie, trawniku całą dobę i o ile nocką postrzegamy to w formie światełka to za dnia oglądamy w całej okazałości.

ogródA niestety lampeczki urodziwe z reguły nie są. Zwłaszcza skupione w dziwnych, chaotycznych szpalerach, poprzekrzywiane każda w inną stronę. Po prostu wygląda to niechlujnie i oszpeci każdą rabatę. Po prostu jak już musisz je mieć nie sadź lampek jak cebuli na grządce, trochę się wysil, poszukaj fajnych, dopasuj je do konwencji ogrodu, przemyśl ich rozmieszczenie zarówno pod kątem efektu w dzień jaki i iluminacji w nocy.

10. Kostka betonowa.

Szczególnie ta różowa i szara, czyli rodem z miejskiego chodnika lub parkingu pod Biedronką. Nie znaczy to, że jestem absolutnym przeciwnikiem nawierzchni z kostki. Bardzo lubię choćby granitową. Niektóre betonowe też są OK pod warunkiem że mają stonowany, naturalny kolor w palecie ziemi i ułożone są w spokojny, zgrabny wzór. Nie do przyjęcia są dla mnie natomiast dwie historie kostkowe. Po pierwsze zastosowanie w/w parkingowej wersji i po drugie misz masz, czyli inna kostka na chodniku, inna na opasce, inna na podjeździe, inna patio, tarasie itd. Rozumiem, że kupujecie dom z drugiej ręki, ale na niebiosa, jak już robicie od zera zadbajcie o spójną konwencję.

 

Część z was po lekturze tego dekalogu pomyśli – dupereli się kobita czepia. No i właśnie tu jest pies pogrzebany. Nie wystarczy z grubsza.

Detal is the king. Serio.

Często patrzymy na cudze domy, ogrody nawet balkony i tak nam się u innych podoba. Próbujemy powtórzyć u siebie to samo i za cholerę nam nie wychodzi. Coś ciągle nam zgrzyta, nie gra. Często chodzi o szczegół, detal, drobne różnice, których nie potrafimy zdiagnozować. Bo czasem naprawdę mały, biały płotek czy pokrzywione, lekko przykurzone lampki solarne mogą całkowicie zepsuć lub odmienić klimat i strukturę fajnego miejsca. Bądźcie czujni!

 

Podoba Ci się ten wpis? Polub, udostępnij wpis, podaj dalej 🙂

 

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Ogród przydomowy

4 komentarze

  1. Tamaryszek

    16 kwietnia 2015 przy 00:03

    Jak ja lubię czytać Twoje posty, Aniu!

    Odpowiedz

  2. […] to, że nie mam swojego stylu, jednakowoż jest bardzo niewiele rzeczy którym mowie NIE. Na mojej liście never ever są np. skalniaki kopczyki, betonowe, prefabrykowane płoty w tłoczone wzorki, kolorowa kora czy […]

    Odpowiedz

  3. Gaja

    29 stycznia 2016 przy 10:20

    BRAWO!!!

    Odpowiedz

  4. Bożena

    5 lutego 2016 przy 13:22

    A donice z opon samochodowych? Albo krawężniki?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Wiosenna łąka kwietna z kwiatów cebulowych. Część 1.

Łąka kwietna najczęściej kojarzy się roślinami jednorocznymi, ewentualnie z nasadzeni…