Jak powstaje fajny ogród #1. Od podkładu do projektu.

ogród

Aby powstał fajny ogród najpierw musi powstać dobry projekt. Potem umiejętnie należy przenieść projekt w teren. A wszystko zaczyna się od myśli i pustej kartki papieru…

A raczej, w dzisiejszych czasach, od aktualnego podkładu geodezyjnego. Podkład, czyli mapę sytuacyjno-wysokościową terenu opracowania, najczęściej otrzymuję od inwestora. Proszę o nią jeszcze przed pierwszym spotkaniem aby zorientować się z czym mam do czynienia, ale i też aby nanosić notatki i uwagi w terenie na roboczej kopii, gdy już w teren pojadę. Wówczas też mam okazję skonfrontować mapę z rzeczywistością. Czasem okazuje się, że to dwie różne bajki.

ogród

Powodów jest wiele: od błędów i pominięć geodety po przekłamania, skróty, skrzywienia powstające w trakcie kopiowania lub skanowania map. Nie mówiąc już o dostarczaniu mi sfotografowanych podkładów co od razu odrzucam, gdyż skala zniekształceń jest w ogóle nie do przyjęcia. Zazwyczaj jednak podkład `gra` i można przystąpić do ew. inwentaryzacji terenu, czyli nanieść wszystko co jest istotne dla projektu, natomiast zostało pominięte przez geodetę. Wówczas również, o ile jest roślinność dokonuję inwentaryzacji szaty roślinnej.

ogród

Pierwsze spotkanie z klientem wygląda różnie, czasem czysto informacyjnie, zapoznawczo, a czasem jego część przeznaczam na prace terenowe jak w/w inwentaryzacja. Wówczas również rozmawiamy o oczekiwaniach i potrzebach klienta.

Jako projektant uważam, że dobry projekt zawsze stanowi wypadkową potrzeb i życzeń klienta oraz mojej subiektywnej wizji i tzw. zasad sztuki.

Projektowanie to przedziwna dziedzina która od osób je uprawiających wymaga niemalże schizofrenii. Bo oto z jednej strony musisz być wrażliwym artystą, musisz czuć, widzieć, odbierać rzeczywistość w bardzo złożony, wielowątkowy sposób. Z drugiej strony musisz być rzemieślnikiem, bezbłędnie posługującym się matematyką, fizyką, czy chemią. Architektura krajobrazu w szczególny sposób zderza dziedziny bardzo przyziemne i wyjątkowo `romantycznymi`. Niestety bez znajomości tych pierwszych, drugie na nic się zdadzą. Osobiście uważam np. że dobry architekt krajobrazu musi umieć rysować i basta. To nie żadna stara szkoła, którą teraz wypierają komputery. Tu w ogóle nie chodzi o technikę prezentacji projektu. To podstawa myślenia koncepcyjnego i przestrzennego. Ktoś kto tego nie umie, zawsze będzie tylko rzemieślnikiem, ale nigdy artystą. A bez tych dwóch czynników nie ma fachowca w tej branży. Architekt krajobrazu nigdy nie wypowiada się bez ołówka – mawiał Profesor Bartman, który uczył mnie projektowania na studiach. I wiecie co? Myślałam wówczas: co on bredzi? I wiecie co? Teraz, po latach w tym zawodzie, myślę: miał facet absolutną rację!

ogród

Sama bardzo często posługuje się szybkimi, bieżącymi szkicami w rozmowie z klientem. Nie da się inaczej omówić pewnych rzeczy, pokazać pomysłów, a czasem unaocznić, że nasz klient brnie w ślepa uliczkę. Ale wrócimy do myślenia. Bo projekt tak naprawdę powstaje w głowie! W głowie i w szkicowniku. Umiejętność rysunku to umiejętność analizy przestrzeni, własnego otoczenia, umiejętność transformowania go na uproszczony język grafiki. To nie jest proste. Wymaga koordynacji głowy i ręki, wielu lat ćwiczeń. To jak ze śpiewaniem. Bardzo rzadko zdarza się ktoś kto bez szlifowania głosu od razu śpiewa wszystko czysto i poprawnie. A ćwiczenie, praca ze swoim narzędziem, powoduje, że poznajemy je coraz lepiej i posługujemy się nim coraz sprawniej. Rysując nie tylko uczymy się stawiać kreski, uczymy się myśleć, rozumieć i postrzegać przestrzeń w sposób niedostępny dla innych. Dlatego etap koncepcyjny uważam za najważniejszy. Choć najmniej doceniany przez klienta. To jest klasyczne: to czego nie widać. Nie widać jednak do czasu, gdyż po kilku latach procentuje w zrobionych już ogrodach.

ogród

Dlatego ja zawsze poświęcam temu etapowi najwięcej uwagi. To serce projektu. Często zbyt dużą wagę klient przywiązuje do doboru roślinnego. Rozumiem, że to w zasadzie jedyne namacalne elementy z jakimi ma styczność na etapie projektowym. Niemniej jednak zawsze staram się uzmysławiać jak ważna jest sama koncepcja. Forma, podział funkcjonalny przestrzeni, kształty rabat, przebieg komunikacji, właściwa lokalizacja funkcji. Ogród to dopełnienie domu, dodatkowa przestrzeń życiowa z której powinniśmy korzystać 365 dni w roku. I dobry projekt nie tylko to uwzględnia, nie tylko to umożliwia, ale też do tego zachęca i inspiruje.

Dobry ogród musi wołać swoich właścicieli, wabić ich, rozpieszczać, dopełniać, inspirować i motywować.

Zawsze moim klientom daję na początku do wyboru kilka dróg – kilka koncepcji roboczych do wyboru. Zawsze też staram się uwzględnić ich potrzeby i oczekiwania. To oni mają się tam dobrze czuć. Czasem trzeba pójść na kompromis, a czasem twardo obstawać przy swoich racjach. Bo absolutnie jestem przeciwna projektantom-gwiazdom, którzy przychodzą i wiedzą wszystko lepiej. Raz w życiu poszłam do znanego, warszawskiego fryzjera który strzygł wówczas Magdę Mołek. Polecono mi go jako prawdziwego artystę – fachowca zapewniając że zrobi ze mnie cudo. Przychodzisz, siadasz, on tylko patrzy i już wie jak zrobić żeby było dobrze. Jak mi koleżanki mówiły: poszłam, siadłam i z nabożną czcią czekałam na dzieło mistrza. Pan bez żadnych konsultacji (ofc) zrobił mi na głowie coś takiego, że wracałam w kapturze. Męczyłam się dwa miesiące z ową `Magdą Mołek` na głowie po czym obcięłam w zwykłym saloniku na Kabatach, gdzie chodzę do dziś! Nie chcę być takim maestro dla moich klientów, nie chcę aby po jakimś czasie męki z moim dziełem w końcu robili porządek po swojemu. Chwytacie? Nie znaczy aby robić wszystko czego klient oczekuje, ale żeby robić dla niego. Inaczej to nie zadziała.

ja
Gdy już moi klienci wybiorą koncepcję która pasuje im najbardziej, wówczas możemy ją rozwinąć i udoskonalić szukając idealnych kształtów, wymiarów i proporcji. Wreszcie możemy ją także `obsadzić` roślinami. Tu także, zawsze staram się spełnić życzenia klientów lub zaproponować alternatywne rozwiązanie, ew. przekonać ich, że coś nie ma sensu. Zawsze staram się wytłumaczyć moje stanowisko.

Nie uznaję zasady: brzydkie bo brzydkie, ładne bo ładne. Ja kieruję się maksymą: nie to co ładne ale co się komu podoba.

Nie znaczy to, że nie mam swojego stylu, jednakowoż jest bardzo niewiele rzeczy którym mowie NIE. Na mojej liście never ever są np. skalniaki kopczyki, betonowe, prefabrykowane płoty w tłoczone wzorki, kolorowa kora czy obrzeża – zielone falbanki. Nie cierpię również sztucznych roślin, a szczególnie choinek. Ale to już nieco inna bajka.
Nawet jeżeli jest coś, dajmy na to krasnal, co musze w ogród wkomponować, to traktuję to jako wyzwanie i dobrą zabawę. Kocham takie wyzwania więc w rezultacie mam frajdę. W ekstremalnych przypadkach (patrz: skalniak kopiec) mówię dziękuję i po prostu nie biorę zlecenia. Nie ma dobrego projektu, gdy nie ma wspólnych wibracji z klientem.

ogród
Każdy projekt jest historią, ma swoją fabułę, swoją przewodnią myśl. W każdym zostawiam też część siebie. Nie ma chyba większej satysfakcji zawodowej, artystycznej i ludzkiej, większego spełnienia, jak widok własnej myśli przekutej w rzeczywistość. Ale o tym już następnym razem.

Podoba Ci się ten wpis? Polub, udostępnij wpis, podaj dalej 🙂

 

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Ogród przydomowy

6 komentarzy

  1. Ajgarden

    11 stycznia 2015 przy 10:30

    Brawo

    Odpowiedz

  2. Morgana

    12 stycznia 2016 przy 12:43

    Ciekawy wpis,ale myślę ze dla mnie jako amatora tematyka jest skomplikowana.Mimo ,ze projektuję wnętrza nie tak łatwo mi się przestawić na projekt swojego ogrodu.
    Wspomniałaś prof.Bartmana,pamiętam Kwietnik sprzed lat a tam wywiad z profesorem i zdjęcia jego ogrodu,który mnie zachwycił i pomyślałam,ze będę się wzorować na jego wytycznych.Wg niego ogród powinien mieć poszczególne jakby pokoje-wydzielone poszczególne strefy,żadnych prostych alejek,tendencje do naturalności.
    Będę regularnie czytać twoje wpisy mam nadzieję,że coś zacznę ogarniać.Pozdrawiam

    Odpowiedz

    • Ania Stachurska

      12 stycznia 2016 przy 13:01

      Profesor Bartman to już prawdziwa legenda od której m in. miałam szczęście się uczyć fachu! Faktycznie ogród ma przepiękny 🙂 Natomiast jego wytyczne odzwierciedlają klasyczną teorię architektury krajobrazu jak też praktykę aranżacji przestrzeni ogrodowej. Stara, dobra szkoła! A jeśli masz ochotę to o podstawach projektowania, m in. w zgodzie z tą teorią, dowiesz się więcej na praktycznym E-KURSIE PROJEKTOWANIA OGRODÓW DLA POCZĄTKUJĄCYCH, który niebawem uruchamiamy i serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy chcą nieco bliżej poznać podstawy tej sztuki 🙂 szczegóły: https://www.facebook.com/events/1194028943959968/

      Odpowiedz

  3. paeonia

    16 lutego 2017 przy 01:03

    W jakim programie został wykonany powyższy projekt?

    Odpowiedz

    • Ania Stachurska

      16 lutego 2017 przy 07:08

      Przede wszystkim Autocad = to w ogóle moja baza do wykonywania projektów, kolor (w sensie samo kolorowanie rzutu wykonanego w Autocadzie) w Corelu, no i część szkiców jak widać odręcznie 🙂

      Odpowiedz

  4. Anna

    13 września 2017 przy 20:57

    Hahaha, ubawiłam się. Czytając dziś inny Pani wpis sama nawiązałam do niby-górki z kamyczkami białymi niczym ząbki Toma Cruisa na stronie pewnej szczecińskiej pracowni krajobrazowej. Tamten obrazek natchnał mnie do przemyśleń, jak miałoby wyglądać wymarzone dla mnie skupisko moich ulubionych rozchodników. I zaczęłam się denerwować, bo: działka jakieś 600 m2 do wykorzystania pomijając zabudowania, teren zdecydowanie płaski. Jedyne, to chce zrobić użytek ze wspomnianych sukulentów oraz zagospodarować rozbiórkowy polbruk, co to mężu sam z własnej inicjatywy chce zmienić. Więc skojarzenie „rozchodniki – górka” byłoby idealne pod ten polbruk, już oczami wyobraźni go nawet widziałam gdzieś przy bramie, ale reszta nijak do tego nie pasowała: otoczenie, reszta roślin, brzozy na polu, trawa. Gdzie górka na nizinie? Matkojedyna, jak dobrze, że to przeczytałam. Polbruk może jakoś wykorzystam, ale kopczyka nie będzie 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Tulipanowe pola w Holandii, czyli jedna z najfajniejszych rzeczy jakie widziałam w życiu.

Tulipanowe pola w Holandii zwalają z nóg zapachem i kolorem. To jedna …